niedziela, 10 lutego 2013

HOME SWEET HOME ♥

Kochane! Jesteśmy w domu !!! 
Ostatni mój wpis na blogu pojawił się w poniedziałek 28 stycznia... dwa tygodnie temu...

Należą się Wam małe wyjaśnienia...
...po udanym weekendzie, w poniedziałek (właśnie 28 stycznia), późną nocą pojechaliśmy do szpitala, bo Bruncio ledwo łapał oddech :( jak jestem ostatnią osobą do panikowania w takich sytuacjach, tak wtedy na prawdę przestraszyliśmy się z mężem nie na żarty :( bo Brunio nie miał ani kataru, ani gorączki, ani nie kaszlał...na pierwszy rzut oka był zdrowy.

W szpitalu pomimo podania mocnego sterydu i nebulizacji nadal oddech był płytki i przyspieszony, nawet trudno było osłuchać Brunka, bo świszczał okropnie... dopiero po całej nocy pod tlenem, z kroplówką i nebulizacjach było na prawdę o wiele wiele lepiej...
Oczywiście zostały zrobione badania, posiewy, podany antybiotyk (o szczegółach wszystkich sytuacji nie ma się co rozpisywać, bo jeśli którakolwiek z Was była kiedyś z dzieckiem w szpitalu, wie, jak bardzo pęka serce matki patrząc na cierpienie własnego dziecka..nawet przy "zmianach" miejsca wenflonu :( ...u nas została tylko stópka :( na rękach już nie było wolnej dobrej żyły) i po kilku dniach już było pewne, że to mycoplazma i bardzo silne zapalenie płuc..totalnie bezobjawowe, jak można było zauważyć... lekarka dyżurna, która nas w nocy przyjmowała, wpadła po kilku dniach na górę zapytać, jak miewa się jej pacjent? dodając, że przyszła sprawdzić, bo to najcięższy przypadek, jaki przyjmowała od kiedy pracuje... a ja, żeby chyba siebie podnieść na duchu, zadałam pytanie retoryczne: "mam nadzieję, że niedługo Pani pracuje?"

Nie wdając się zbytnio w szczegóły, cieszę się, że po 1,5 tygodnia jesteśmy w końcu domu...bo mimo, że w szpitalu na prawdę nie było źle (nie mam na co narzekać, bo jak dla mnie personel i warunki były w porządku. Podejście do dzieci też mieli nie najgorsze. Tatuś odwiedzał nas codziennie, siedząc do północy, a Mama Kochana wpadała z pyszną zupą ;)) to co dom, to dom :)
Przed nami długa droga do pełnego wyzdrowienia, ale jest coraz lepiej!
Mały szaleje, jeździ po domu wózkiem pełnym zakupów ;) i sprzedaje nam od rana do wieczora "mlenio" (mleko), "kałe" (kawę), "bułe" (jabłko) ;) i "ołółek" (ogórek) nabijając wszystko na kasę i robiąc przy tym duży "bałałał" (bałagan) ;) ...tylko czekać, jak zażąda za towar pieniędzy! ;)


Dziękuję tym, którzy o nas myśleli, którzy pisali i dzwonili! :*
...każdy jeden telefon, sms był dla mnie bardzooo ważny! Dziękuję!
A mój synuś, co tu dużo mówić, był bardzo dzielny...odnalazł się w tej sytuacji lepiej, niż niejeden dorosły ;)

Na koniec muszę Wam opisać jedną komiczną sytuację ;) (bo kto powiedział, że w szpitalu jest nudno?!;))
Po chyba 5 dniach na dużej, otwartej sali (z której nota bene Brunek ciągle uciekał na korytarz, robić "pice" (pizze;)) bo tam był kącik z zabawkami dla dzieci) przenosiliśmy się do izolatki. Jak już wszystkie rzeczy przenieśliśmy, ściągałam pościel na "starym" łóżku...Brunek wdrapał się na nie, położył, zamknął oczy i udawał, że śpi, żebym go stamtąd nie wzięła ;) ...i tak wracał na to łóżko kilka razy, a ja za nim goniłam i na rękach zanosiłam z powrotem do naszego pokoiku ;)
Jak widać, nawet w takim miejscu dziecko przyzwyczaja się do "swojego" łóżka ;)

A teraz Home Sweet Home i kilka ujęć z naszego pachnącego wiosną mieszkania :):):)


herbata w ulubionym kubku, wypita w domu, smakuje o wiele lepiej ;)

patrząc przez okno..czy to w dzień, czy w nocy i mając przed oczami taki widok...
wiem, że jestem w DOMU :)


 całuję na dobranoc
Kaja


30 komentarzy:

  1. O kurczę! No to zdrowia życzę małemu i mam nadzieję, że szybko i bez problemów dojdzie do siebie!
    Wspiram was całym sercem i będę trzymać kciuki, by wszystko się unormowało.

    Pozdrawiam gorąco!

    PS Widok zza okna - fajny :) Zazdroszczę, u mnie tylko bloki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za tak ciepłe słowa i kciuki - na pewno się przydadzą! ;)

      Usuń
  2. Biedactwo :( mam nadzieje i bardzo Wam tego życzę żeby z każdym kolejnym dniem było coraz lepiej :*
    Przesyłam same pozytywne myśli i energię :*
    Bądź dzielna!
    Buziak:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zuza, DZIĘKUJĘ! Jest coraz lepiej! :) za kilka dni wizyta i mam nadzieję usłyszeć same pozytywne wieści! :)

      Usuń
  3. oj to widzę, że mieliście faktycznie wielkie kłopoty, ale na szczęście to już jest za Wami:) Teraz na pewno będzie już tylko dobrze, a wiosna na pewno wkrótce przyjdzie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! to już za nami :) przed nami oby same dobre dni!! :)

      Usuń
  4. Kochana... nie wiedziałam :((( Myślałam, że Wy na feriach, na sankach... Przytulam Was mocno! I już o kilku przypadkach bezobjawowego zapalenia płuc słyszałam :( Zdrowia dla Brunka!!! Ależ mnie zaskoczyłaś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie płata czasami figle ;) ..pobyt w szpitalu powoli odchodzi w zapomnienie, Brunek tylko czasami, jak sobie przypomni to pokazuje wszystkie miejsca, w których miał wenflon, ale od kilku dni bawi się zestawem lekarza - to znaczy, że jest dobrze! ;)Dziękuję Kochana za wiadomości te tu i te tam ;) :*

      Usuń
  5. Mam nadzieję, że najgorsze już za Wami. Życzę dużo zdrówka dla synka ;)

    Zdjęcia przepiękne, cudowna wiosna u Ciebie zawitała - mogę jedynie pozazdrościć pięknych widoków z okna ;)

    Pozdrawiam i jeszcze raz życzę wszystkiego co najlepsze,
    Mika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mika, dziękuję bardzo! :*
      Kwiaty rozkwitły pod naszą nieobecność, więc mieliśmy piękną niespodziankę po powrocie do domu! :)

      Usuń
  6. O rany to się nadziało:( Trzymam kciuki, za zdrówko Brunonka. Jak już jesteście w domciu to teraz będzie tylko lepiej i innej opcji nie ma, o!
    Smacznej herbatki:))), wspaniałe te Twoje oknowe widoki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) zawsze przychodzisz tu do mnie z podnoszącymi na duchu słowami :*
      Dziękuję!

      Usuń
  7. Dużo zdrówka dla Brunia! najważniejsze, że najgorsze macie już za sobą. Ślę moc przytulasków i pozytywnej energii!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze, że wszystko się dobrze skończyło :)
    Dzieci świetnie przystosowują się do nowych warunków. Pamiętam jak w wieku 10 lat trafiłam do szpitala. Nie trzeba mi było nic tłumaczyć, wiedziałam, że "tak trzeba". Po dwóch latach wróciłam na badania kontrolne, a lekarz pamiętał mnie jako ciekawy przypadek :)

    Dużo zdrówka dla Bruna i siły dla Ciebie : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, jest dokładnie, tak jak piszesz! zaskakujące jest to, że to my zazwyczaj mamy z tym większy problem niż dzieci ;) Oczywiście swoje się nacierpiał mój mały mężczyzna :( ale teraz już musi być tylko lepiej!

      Usuń
  9. Ojeju dużo zdrówka dla Brunia. Tak się właśnie zastanawiałam co u Ciebie tak cicho na blogu, a tu taka smutna historia :( Ale najważniejsze, że już jest wszystko dobrze :) Pozdrawiam gorąco. Buziaki dla Brunia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asia, Dziękujemy za pozdrowienia i buziaki! :)

      Usuń
  10. Patrząc na zdjęcia pachnące wiosną, aż się CHCE ŻYĆ!!!!!
    Buziaki:***

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak dobrze, że jesteście już w domu wszyscy razem:) Życzę dużo, dużo zdrowia dla Bruna:*

    OdpowiedzUsuń
  12. Kochana wiem co przeżyłąś! ja byłam ostatnio z Mati w szpitalu i dopiero po 3 dniach zdiagnozowali zapalenie płuc! no bo kto by robił jakieś badania płuc skoro środek lata?!! halo, szpital to totalna pomyłka, i mam nadzieję że już nigdy nie będę musiała się się w nim pojawić z moim dzieckiem! tego samego życzę i Wam:)
    ozdoby w Twoim domku są śliczne:)
    pozdrawiam i wracajcie szybko do zdrówka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Asia! ja akurat na szpital nie mogę narzekać! RTG miał Bruncio zrobione od razu, tak jak i milion innych badań.. uważam, że są sytuacje, w których lepiej jest być w szpitalu niż w domu! mam nadzieję, że tfu tfu jeśli miałabyś kiedyś jeszcze z dzieckiem trafić do szpitala, to życzę Ci profesjonalnego personelu! pozdrawiam ciepło :) i Wam również duuuużo zdrowia!

      Usuń
  13. Wszystkiego dobrego, zdrówka dla Maluszka życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. O rany, to rzeczywiście się pochorował :( Wiem, jak życie płynie w szpitalu i doskonale rozumiem, co czujesz, nawet ta kawa w swoim kubku sprawia radość, tam życie płynie inaczej ... Dużo zdrówka życzę Brunkowi i Tobie wytrwałości!!! Śliczny ten misio ... A co do sarenek ... w nocy z piątku na sobotę przyszło pod nas dom 6, w tym jeden jelonek. Starsza córka jeszcze nie spała i obserwowała. Buziaki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iska! jako MAMA sama wiesz najlepiej, jak to jest! Dziękuję Ci za ciepłe słowa i myśli! :) pozdrawiam :* p.s.cudowny widok te nasze sarny, prawda? :)

      Usuń
  15. Oj, życzę maluszkowi dużo zdrówka....

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję ♥